Zielona misja Elżbiety Konturek

 Kategorie: Ogólne

Bycie eko jest w modzie, ale moda na ekologię zawitała również do ogrodów, sadów i na pola. Wiosna to najodpowiedniejszy czas na poprawienie zdrowotności gleby. Jej stan ma ogromny wpływ na sukces uprawy. O preparatach biologicznych, które nie tylko stymulują wzrost roślin, ale mogą być dla ziemi niczym wizyta w spa, opowiedziała Marii Sikorskiej Elżbieta Konturek – właścicielka firmy Natureum, która wprowadza na polski rynek nowe, ekologiczne produkty.

Stawia Pani na ekoogrodnictwo?

Ogródek to moje hobby, zawsze był przeze mnie uprawiany z zachwytem dla każdego kwiatka – można powiedzieć z  miłością, w zgodzie z naturą. Instynktownie wykluczałam więc stosowanie chemicznych środków ochrony i wzmacniania roślin, nie myślałam nawet o tym, że wpisuję się w ekotrendy. Zresztą, trudno jednoznacznie określić, czym jest ekoogrodnictwo, bo w przeciwieństwie do rolnictwa ekologicznego, nie ma tu jednoznacznej definicji. Dla mnie to ekologiczne i proekologiczne metody uprawy roślin – zarówno profesjonalne, jak i amatorskie.

-Jaki jest Pani ogród?

To przede wszystkim ogród, w którym człowiek ma ochotę położyć się w hamaku, poczytać książkę, a potem zasnąć. Jest przyjazny środowisku, słychać w nim ptasie trele i brzęczenie pszczół. Są w nim zwierzęta, bo stworzyłam im bezpieczeństwo, dobre warunki bytowania. Dzięki temu chronią ogród przed inwazją szkodników. Stworzyłam również na przykład miejsca ze stertą liści, gałęzi czy kamieni, gdzie zamieszkały jeże i żaby. Na obrzeżach ogrodu,  pozostawiam zawsze kępy chwastów, wieszam tam także domki dla pożytecznych owadów. Z myślą  o ptakach wieszam również budki lęgowe. Mam ogród na trudnym górzystym terenie, ale mogę się pochwalić, że – przynajmniej dla mnie, jest rajem na ziemi. Nie ma w nim niczego od linijki. Kwiaty, drzewa i krzewy żyją swoim rytmem. Ja je tylko wspieram – w sposób naturalny.

-Promuje Pani ogrody ekologiczne?

-Ogród to kawałek ziemi, na którym realizujemy swoją wymarzoną przestrzeń. Jeśli mamy tam rośliny, które są sprowadzane z najodleglejszych zakątków świata, musimy dla nich tworzyć odpowiednie warunki siedliskowe. Nie wspominam już o naszym wysiłku i wydatkach, ponieważ odmiany rosnące w nieodpowiednich siedliskach wymagają przecież ochrony przed inwazją szkodników i przed chorobami. Wiąże się to  z używaniem nawozów, herbicydów i pestycydów. Tworzymy więc świat jałowy m.in. pośród rabat jednogatunkowych i nisko przystrzyżonych trawników niczym na stadionie Wembley. Stosując chemiczne opryski, niszczymy również owady pożyteczne. Z kolei pieląc, przycinając i nisko kosząc, odbieramy zwierzętom przestrzeń życiową.  Nadmiar nawozów sztucznych niszczy środowisko biologiczne gleby, degraduje ją. Dlatego promuję ekologiczne ogrody, w których można naśladować przyrodę i dążyć do osiągnięcia biologicznej równowagi. Warto zrezygnować z efektownej kompozycji, by wprowadzać zasady ekologii.

-Jak zaczęła się Pani przygoda z biologicznymi preparatami?

-Razem z mężem uwielbiamy nasz ogród i poszukiwaliśmy do niego biologicznych preparatów. W pewnym momencie natrafiliśmy na współczesne badania, które pozwalają uważać, że pierwsi rolnicy używali obornika do nawożenia swoich upraw już 8000 lat temu. Poza tym, gdyby zgłębić stare pisma, dokumenty, książki, można się przekonać, że już od czasów minojskich, by zwiększyć zbiory,  pola uprawne były posypywane odchodami zwierzęcymi. Z kolei Rzymianie, Celtowie i wcześni Germanowie wykorzystywali margiel, czyli węglan wapniowy oraz magnezowy, jako nawóz. W XIX wieku guano – odchody ptaków morskich i nietoperzy, które było znane i używane w Andach przez co najmniej 1500 lat, zostało przewiezione w dużych ilościach z Peru i Chile do Europy i USA. Pozytywny wpływ odpadów zwierzęcych, takich jak kości, pióra oraz rogi i kopyta, był również znany od pokoleń. W tym temacie znaleźliśmy nawet  polski wątek udokumentowany literaturą z XVIII i XIX wieku.  Jednak przełomowe znaczenie wydają się mieć prace francuskich naukowców – Müntza i Girarda, prowadzone na terenie USA i opublikowane w 1893 roku, wskazujące na wyjątkowo wysoką zawartość azotu w rogach i kopytach bydlęcych. I tak trafiliśmy na preparaty, które stały się teraz naszą domeną.

-Jak to się stało, że zostali Państwo dystrybutorem biologicznych preparatów?

Nie byliśmy nigdy związani z branżą ogrodniczą zawodowo. Ja od wielu lat zajmuję się rekrutacją opiekunów osób starszych, a mąż jest profesorem medycyny, ordynatorem kliniki gastroenterologicznej. Wszystko wzięło się więcz miłości do naturalnych ogrodów! Najpierw zaczęliśmy szukać biologicznych ulepszaczy gleby w Polsce, ale bezskutecznie. W końcu natrafiliśmy na rynku niemieckim na biologiczne preparaty, przypadły nam do gustu zwłaszcza mielone rogi i kopyta. Zdziałały w naszym ogrodzie cuda! Pomyśleliśmy więc, że szkoda byłoby, gdyby Polacy nie mogli skorzystać z takiego dobra. Wtedy wpadliśmy na pomysł sprowadzenia ich do kraju. Można nawet powiedzieć, że zrobiliśmy to z troski, o przyszłe pokolenia.

-Stąd motto firmy Natureum?

-Tak – działamy “W trosce o przyszłe pokolenia”.  Ważne, by pomagać, a nie szkodzić. Bo ziemia była  i jest bardzo ważna, to matka żywicielka. Biologiczne ulepszacze prowadzą do jej odnowy biologicznej, stymulacji wzrostu roślin. Warto pomyśleć o tym, że gleba to bardzo skomplikowany układ, który podlega różnym zmianom. Od tego, jaka będzie, zależy wysokość i jakość plonów. Trzeba więc podwyższać żyzność gleby, dbać o jej aktywność biologiczną pooprzez dostarczanie materii organicznej, które ulegają przekształceniu w związki próchnicze.

-W jakich krajach dostępne są produkty, których firma Natureum jest wyłącznym dystrybutorem w kraju nad Wisłą?

W związku z tym, że tradycja stosowania mielonych rogów i kopyt w ogrodnictwie i rolnictwie ma w Europie, zwłaszcza w krajach śródziemnomorskich, ponad 100 lat, preparat ten jest produkowany w Niemczech – największe młyny pracują tam  nieprzerwanie od 1935 roku. Wyciągi z alg produkuje na skalę przemysłową kilkadziesiąt firm, zwłaszcza u wybrzeży Atlantyku. My planujemy w Polsce działać konsekwentnie, poszukiwać odbiorców na każdą skalę.  Planujemy obecność na różnych imprezach targowych, jesteśmy również obecni w Internecie, mamy już także internetowy sklep.

Jakie właściwości ma ulepszacz gleby w postaci wiórek z bydlęcych rogów i kopyt? Do uprawy jakich roślin najlepiej go stosować?

-Ulepszacz gleby z bydlęcych rogów i kopyt  wspaniale utrwala, dlatego warto je stosować w uprawie kwiatów i trawników ozdobnych. Zwiększa mikroflorę i mikrofaunę terenu, przekształcając próchnicę i zmieniając miękkość gleby. Napowietrza również system korzeniowy. Ma pozytywny wpływ na wszystkie fazy rozwoju roślin. Jest dostępny w wersji naturalnej w różnych granulometriach, aby zaspokoić każdą potrzebę i każdy rodzaj uprawy. To doskonałe źródło azotu organicznego. Warto przy tym zaznaczyć, że dostępność składników odżywczych jest wolniejsza niż w innych substancjach, a zatem będąc środkiem użyźniającym o powolnym transferze, wspiera rośliny w całym cyklu życiowym. Jest higroskopijny, dlatego utrzymuje wilgoć, stopniowo uwalniając ją podczas okresów suszy.

-W ofercie Natureum można znaleźć także ekstrakty z alg. Jak można je wykorzystać w uprawie roślin?

Przede wszystkim mogą pomóc w zwiększeniu wzrostu, plonu i odporności na patogeny roślinne w rolnictwie i ogrodnictwie, co zostało potwierdzone w badaniach naukowych dotyczących produkcji m.in. pszenicy, pomidorów, fasoli. Ten ekstrakt umożliwia  szybki powrót do wegetacji, bardziej równomierny wzrost, zwiększony plon i sprawia, że rośliny sa mniej wrażliwe na choroby korzeni, inwazję parazytów np. nicieni. Ekstrakt z alg umożliwia nam innowacyjny sposób wsparcia gleby, który uruchamia maksymalny potencjał plonotwórczy roślin uprawnych. Ich użycie wpływa korzystnie na jakość i wysokość plonów, przy zachowaniu pełnego bezpieczeństwa produkowanej żywności. Nasze preparaty polecam więc do ogródków, warzywniaków, ale także do gospodarstw, sadów. Produkty naturalnego pochodzenia, takie jak ekstrakt z wodorostów, są od lat stosowane w produkcji roślinnej.

-Można powiedzieć, że dystrybuowane przez Państwa preparaty są odpowiedzią na zapotrzebowanie naszych czasów?

-Dokładnie, w dobie zmian klimatycznych i faktu, że czeka nas najgorsza od pięćdziesięciu lat susza hydrologiczna i rolnicza, ważne jest, by w sposób szczególny dbać o glebę – by jak najdłużej utrzymywała się w niej wilgoć, by była jak najlepszej jakości.  Poza tym, nie zapominajmy również, że czeka nas zielona rewolucja. Celem strategii Green Deal jest zwiększenie redukcji emisji dwutlenku węgla o połowę do 2030 roku, uwzględnienie priorytetów różnorodności biologicznej oraz założenie dotyczące „zerowego zanieczyszczenia” w kwestii rolnictwa i produkcji żywności. W przypadku środków ochrony roślin, najważniejsze dla unijnych urzędników jest zmniejszanie zależności od pestycydów oraz stymulowanie przyjmowania alternatywnych oraz niechemicznych alternatyw niskiego ryzyka. Mam nadzieję, że coraz więcej osób, tak jak ja, zapragnie wzmacniać zielone płuca Ziemi. W trosce o nas i o przyszłe pokolenia.

 

 

Najnowsze wpisy

Zostaw komentarz

Napisz do nas!

Jeśli chcesz nam coś powiedzieć zostaw nam wiadomość. Odpiszemy!

Nieczytelne? Zmień tekst. captcha txt

Zacznij pisać i wciśnij ENTER by wyszukać