Trendy kontra tradycja – relacja z Międzynarodowych Targów GRÜNE WOCHE

 Kategorie: Ciekawostki

100 tys. ofert żywności i napojów z całego świata, tysiące zwierząt, ponad 35 tys. roślin i różnego typu pokazy. Tegoroczne Międzynarodowe Targi Gospodarki Żywnościowej, Rolnictwa i Ogrodnictwa – GRÜNE WOCHE oferowały wyjątkową gamę atrakcji w 27 halach o powierzchni 115 tys. metrów kwadratowych.

Podczas Zielonego Tygodnia w stolicy Niemiec w powietrzu – jak zwykle, unosił się zapach turyńskich kiełbasek z rusztu, lecza z mięsem z kangura, peruwiańskiego kakao i jak to bywa na tego typu imprezach – było gwarno. Tegoroczne targi były jednak pod wieloma względami przełomowe. Miały przerwać wieloletni trend w polityce żywnościowej i w przyzwyczajeniach konsumenckich.  Nie chodzi o to, by jedzenie było produkowane szybko i jak najtaniej. Nigdy przedtem debata klimatyczna nie zdominowała Zielonego Tygodnia tak jak teraz. Słowo klimat było podczas imprezy odmieniane przez wszystkie przypadki, bo wszyscy powinni dbać o środowisko.

Wielu wystawców starało się w tym roku zaspokoić społeczną potrzebę zrównoważonego rozwoju, ochrony zasobów i produkcji przyjaznej dla środowiska. Po raz pierwszy na targach pojawiło się więc stoisko z …robakami i insektami. Jak wynika z raportu opublikowanego przez Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa – to jedzenie przyszłości, które ma wpływać pozytywnie na zdrowie, przyrodę i gospodarkę.

Jedzenie szarańczy, świerszczy lub larw jest już bardzo popularne w Azji, Ameryce Południowej, Meksyku i Afryce. Głównie ze względu na ich wartości odżywcze. Właśnie wysoka zawartość białka, duża ilość błonnika i zdrowe mikroelementy, w tym miedź, żelazo, fosfor, selen i cynk, sprawiają, że są one najlepszym pożywieniem dla ludzi. Serwujemy robaki i insekty głownie podsmażane – opowiadał Lane Duckard, wystawca, który oferował nietypowe jedzenie.

Smażone tarantule – tradycyjny przysmak z Kambodży – nie miały wielu wielbicieli, za to świerszcze i larwy – owszem. Jedna z targowych hal była poświęcona wyłącznie produktom ekologicznym i bio.

Jest moda na zdrową żywność. Ta oznaczona jako „bio” różni się od jej „zwykłych” odpowiedników. Produkty bio wyprodukowane zostały w trosce o stan środowiska naturalnego i zdrowie zwierząt hodowlanych. Stosowanie w tym przypadków pestycydów, sztucznych nawozów zostało bardzo mocno ograniczone. Wachlarz bioproduktów stał się niezwykle szeroki – podkreślał Jim Nielsen, właściciel organicznej farmy.

Nie zabrakło również stoisk pokazujących, że produkty przyjazne dla środowiska można wykorzystywać nie tylko w kuchni, ale w każdej dziedzinie życia. Egzystować świadomie – w zgodzie z naturą, ale i z postępem.

-Jeśli wydaje Ci się, że ekologiczne życie jest drogie, jesteś w błędzie. Żeby ekologicznie żyć nie musisz montować baterii słonecznej na dachu albo budować wiatraka w ogrodzie. By zatroszczyć się o środowisko, a także o własne życie i portfel, wystarczy stosować się do kilku prostych zasad w swoim mieszkaniu, ale także w miejscu pracy. Ekonomicznie równa się ekologicznie. Należy oszczędzać wodę i energię. A ta jest marnowana między innymi podczas produkcji żywności i ubrań – mówił Jurgen Heup z Facfagentur Nachwasende Rohstoffe.

Na stoisku Senegalu i Nigerii pojawiły się więc hasła – zmieniamy modę! Nie zabrakło więc organicznych ubrań.

Stosowanie bawełny organicznej w przemyśle tekstylnym i odzieżowym wpisuje się w nowy, światowy trend odpowiedzialnej produkcji, której celem jest jak najmniejszy negatywny wpływ na środowisko. Ubrania z tradycyjnej bawełny, w której uprawie stosuje się ogromne ilości pestycydów, nawozów sztucznych a podczas barwienia tony toksycznych barwników, powodują uciążliwe alergie. Ekologiczna bawełna dzięki przyjaznym procesom produkcji nie jest alergiczna! – zachwala Donatan Alen, właściciel firmy z organiczną odzieżą.

Trendy związane ze zmianami klimatycznymi było również widać podczas wystawy ogrodniczej towarzyszącej targom. Najnowsze dane wykazują, iż średnia temperatura powietrza na powierzchni Ziemi wzrośnie w XXI wieku od prawie 2 st. C do 4,0 st. C, dzięki rosnącej koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze. Globalne ocieplenie ma znaczący wpływ na plony głównych upraw żywności, które prawdopodobnie zaczną spadać o 2% na dekadę. Szybkie zmiany klimatyczne i bardziej ekstremalne warunki pogodowe wpłyną również na to, co będzie w ogrodach – czas na odmiany kwiatów, drzew i krzewów najbardziej odporne na długotrwały brak wody. Trzeba się również przedstawić na inne nawozy i środki ochrony roślin. Wiele krajów będzie musiało także zmienić dotychczasowe kierunki produkcji. Włochy nastawiają się na produkcję awokado i mango, a Polska przez ocieplenie klimatu ma szansę stać się winnym rajem.

Targi zapewniają wiele atrakcji – można było obejrzeć przyrządy, maszyny, wyposażenie i urządzenia produkcyjne dla rolnictwa i ogrodnictwa. I tu widać ciekawy trend – do ogrodów  i domów wkroczyły rośliny miododajne oraz drewniane ozdoby i meble. W zakres imprezy wchodzi również wystawa zwierząt domowych, koni i bydła hodowlanego. Zachwyt wzbudzały krowy rasy highland.

To zwierzęta o bardzo niskich wymaganiach pod każdym względem. Jedyne co należy im zapewnić to dostęp do wody, a w przypadku srogiej zimy przy obfitych opadach śniegu należy je dokarmić sianokiszonką lub sianem czy słomą. Poza tym zwierzęta są w stanie poradzić sobie same. Są bardzo łagodne – opowiada Ian Durst, hodowca.

Targi, organizowane w formie narodowo-regionalnych ekspozycji, co roku przyciągają ponad pół miliona zwiedzających, którzy mają okazję degustacji napojów, wyrobów i potraw ze wszystkich zakątków naszego globu. Krajem partnerskim targów w tym roku była Chorwacja – kraj stosunkowo niewielki, w którym  liczba atrakcji przypadających na każdy jej metr kwadratowy jest wręcz powalająca! Odnajdą się tam zarówno miłośnicy morza, ryb i serów, jak i gór, wycieczek pieszych i rowerowych, czy też wielbiciele historycznych zabytków. Nie zabrało więc powiewu luksusu, smaków produktów dojrzałych na słońcu i pięknych krajobrazów.

Nie zabrakło smaczków z Europy, ale także z dalekich krajów, takich jak choćby Uzbekistan. Każdy kraj chwalił się tym, co u niego najlepsze w kulturze, ofercie turystycznej i w kuchni.  Zachwyt wzbudzały także sery kolorowe – niebieski z dodatkiem lawendy i czerwony z ostrą papryką. Pojawił się również rzadko widywany ser  czarny.

Producenci sprowadzają różnorodność świata serów do wspólnego mianownika. Większość serów, z którymi mamy dziś do czynienia wygląda i smakuje dokładnie tak samo. Na szczęście są sery rzemieślnicze, farmerskie i zagrodowe, które przywracają tradycyjny wygląd i smak tego znanego od wieków produktu. Nasz ser jest czarny dzięki specyficznym, ale podkreślę – naturalnym dodatkom, ten zawiera między innymi sok z cytryny – mówi Francois Bins.

Hiszpanie przyciągali salchichon, czyli  hiszpańskim salami. To kiełbasa z wieprzowiny z dodatkiem pieprzu, goździków i gałki muszkatołowej. Istnieje kilka rodzajów salchichon. Mogą one różnić się dodanymi przyprawami. Żadna z nich jednak nie zawiera papryki.

-Nasze salami mamy z czarnym pieprzem, z grzybami, z truflami, z czosnkiem, z serem camembert. Od wyboru do koloru. Są pyszne i bardzo dobrej jakości! – zachwala Hugo Resoine.

Kraje skandynawskie promowały swoje oryginalne dania. Kuchnia norweska nie obrosła legendą, jak kuchnia francuska. Nie ma też tak wielu wielbicieli, jak kuchnia włoska. Jednak, choć daleko jej do haute cusine, jest z pewnością godna jest uwagi. Ryby kojarzą się z norweską kuchnią najbardziej. Wszystkim znany jest łosoś. W tym kraju serwowany jest na kilka sposobów: smażony, gotowany, z grilla, wędzony, marynowany, jako tatar, w zupie rybnej, z makaronem i w jeszcze wielu innych wariantach. Z kolei Laponia chwaliła się nie tylko swoim najbardziej znanym mieszkańcem – świętym mikołajem, ale także kuchnią opartą na produktach zbożowych, grzybach i owocach leśnych (np. w postaci dżemów), ziemniakach, mleku, no i oczywiście mięsie. Obok powszechnego łososia częstowano – jakżeby inaczej – mięsem z renifer. Była więc okazja, by spróbować smażonego mięsa renifera z dżemem z żurawiny – tradycyjnej lapońskiej potrawy.  Maroko jest krajem specyficznym – afrykańskim, ale o widocznych naleciałościach europejskich. Położenie na styku dwóch kontynentów sprawia, że kraj ten jest niezwykle atrakcyjny dla turystów. Zderzenie dwóch zupełnie odrębnych kultur nie pozostało bez wpływu na tamtejszą kuchnię. A w niej nie brakuje produktów takich jak orzechy, daktyle, aromatyczne zioła. Kraj chwalił się również swoją specjalnością – olejem z opuncji figowej.

Grecja po raz kolejny udowodniła podczas targów, że są tysiące odmian oliwek.

-Południowe słońce świetnie wpływa na drzewa oliwne, dzięki czemu cieszymy się tymi owocami od ponad 2000 lat. Zachwycająco soczyste oliwki i wspaniała oliwa z oliwek są iście boskimi przysmakami – ci, którzy chcą wspiąć się na Olimp śródziemnomorskiej kuchni, nie mogą wystrzegać się tych specjałów – tłumaczy Maria Dragas.

Dla wystawców targi to przede wszystkim szansa sprawdzenia, czy ich produkty odpowiadają niemieckim i europejskim podniebieniom oraz porównania swoich szans obecności na rynku międzynarodowym. Podczas imprezy, zwiedzający mieli okazję do kulinarnej podróży dookoła świata – zapoznać się z międzynarodową oferta artykułów spożywczych i używek od piwa, wina, szampana, mięsa i wędlin po owoce morza, przyprawy, herbatę. Uczestnicy imprezy mieli także możliwość przekonać się, jak smakuje Polska – aromatycznym mięsiwem, niepowtarzalnymi wędlinami, naturalnymi sokami, najwyższej jakości miodami i wyrobami cukierniczymi.

Targi Grüne Woche tworzą niebywałą okazję do promocji produktów regionalnych na terenie Niemiec, ale także do tego, by promować poszczególne regiony i lokalne tradycje. W wyjątkowy sposób swoją obecność w Berlinie zaakcentowało województwo kujawsko-pomorskie, które jako pierwsze spośród polskich regionów promowało swe rarytasy podczas tej wielkiej międzynarodowej fety 27 lat temu.

Rzeczywiście, byliśmy pierwszym polskim województwem, które się tutaj zaprezentowało. Wtedy było zupełnie inaczej, Polska nie była w Unii Europejskiej, nie było strefy Schengen. Nie mieliśmy tylu produktów do pokazania, inaczej wyglądało nasze stoisko. Teraz po raz kolejny przekonujemy się, że Polska schmeckt! – podsumowuje Wiesław Czarnecki z Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Marszałkowskiego.

Niekwestionowanym targowym hitem były produkty z gęsiny, przygotowane przez Fundację Hodowców Polskiej Białej Gęsi z Wróbli w powiecie inowrocławskim: smalec, pasztet, a przede wszystkim serwowane na ciepło pierogi z mięsnym farszem. Tłumy przyciągnęło show z gęsiną w roli głównej. Tematem przewodnim oferty województwa, którego gęsina stała się wizytówką i marką,  były potrawy i przetwory z mięsa gęsi. Dla zachodnich sąsiadów Polska, w tym regionalna gęsina, okazała się produktem znanym i cenionym. Gęś znaczy dla Niemca tyle, co karp dla Polaka i indyk dla Amerykanina. Podczas targów gęsina z Kujaw i Pomorza trafiła przez żołądki wprost do serc berlińczyków.

Degustacjom gęsiny, produktów tradycyjnych, regionalnych i ekologicznych z Kujaw i Pomorza towarzyszyły pokazy i prezentacje. Smakiem i zapachem kusiły potrawy przygotowane przez restauracje z Kujaw i Pomorza. A było co pokazywać, choć większość produktów bardzo szybko znajdywało nabywców – jak choćby wędzone ryby.

Zainteresowanie wzbudzały także masło konopne z Dolnego Śląska. Nowinek pro środowiskowych w świecie żywności było podczas targów sporo, ale mimo to ciągle są jeszcze niszowe.  Podczas zielonego tygodnia pojawiły się ciekawe produkty odpowiadające zapotrzebowaniu na „zrównoważony rozwój”: musli w 40 proc. z bananów, które nie nadawały się już do sprzedaży, pierwszy w Europie proszek proteinowy z insektów, piwo z wybrakowanego chleba, a także napój orzeźwiający ze skórek ekologicznych cytryn ocalonych z sokowirówek w barach.

Najnowsze wpisy

Zostaw komentarz

Napisz do nas!

Jeśli chcesz nam coś powiedzieć zostaw nam wiadomość. Odpiszemy!

Nieczytelne? Zmień tekst. captcha txt

Zacznij pisać i wciśnij ENTER by wyszukać