Mazowsze w kadrze

 Kategorie: Agropasja

W zeszłym roku koncertowali niemal co drugi dzień. Są oklaskiwani przez wielopokoleniową publiczność na całym świecie. Mowa o Mettalice lub U2? Nie – o „Mazowszu”. Państwowy Zespół Pieśni i Tańca działa już siedemdziesiąt lat.

W tym roku Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze” obchodzi swoje 70-lecie. Jego występy niezmiennie przyciągają tłumy – zarówno w Polsce, jak i poza granicami kraju. To fenomen? Tak, bo zespół jest fenomenalny.

Zespół „Mazowsze” liczy ponad 140 osób. Bycie jego częścią to dla wielu osób spełnienie marzenia życia. Co ciekawe, członkowie zespołu są nie tylko polskiej narodowości.  W polskim folklorze jako dziewięcioletni chłopiec zakochał się podczas oglądania występu „Mazowsza” dziewięcioletni Belg. Spełnił marzenia i od lat „wywija hołubce”. Podobnie jak Brazylijczyk.

Zarządzanie tak dużym zespołem to logistyczne wyzwanie. A koncertów jest naprawdę sporo – nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, między innymi w Chinach czy w Japonii. Trasa koncertowa to prawdziwe logistyczne wyzwanie.

Ostatnio do Irkucka zespół leciał dwoma samolotami, a stroje dodatkowo wynajętym trzecim. Ubrania ważyły łącznie 5 ton. Mielibyśmy ich ze sobą więcej, ale w związku z odległością i koniecznością transportu, wybraliśmy tylko najlżejsze stroje, repertuar występu był pod tym względem specjalnie dostosowany  – relacjonuje Katarzyna Przasnysz, rzecznika prasowa „Mazowsza”.

-Obecnie polski folklor przede wszystkim cieszy oko. Piękne stroje, mieniące się różnymi kolorami, dynamika ruchu wirującego w rytm pięknej muzyki, robią ogromne wrażenie. Doskonałe kompozycje choreograficzne oparte na krokach poloneza, mazura, czy kujawiaka, zachwycają swoją poetyką i rysunkiem. To wszystko sprawia, że występy zespołu odbierane są jako coś wyjątkowego i nagradzane są wielominutową owacją na stojąco – opowiada Jacek Boniecki, dyrektor i dyrygent Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”.

Zainteresowanie folkowymi klimatami nie gaśnie. Przyczynił się do tego także film „Zimna wojna” reżyserii Pawła Pawlikowskiego, w których zagrali członkowie zespołu Mazowsze. Wydarzenia pokazane w filmie rozgrywają się w latach 50. i 60. XX wieku w Polsce i budzącej się do życia Europie, a w ich tle wybrzmiewa wyjątkowa ścieżka dźwiękowa, będąca połączeniem polskiej muzyki ludowej z jazzem i piosenkami paryskich barów minionego wieku. Przewodnim motywem muzycznym w filmie stają się mazowszańskie „Dwa serduszka” wykonywane przez Joannę Kulig w aranżacji Marcina Maseckiego.

Filmowy zespół „Mazurek” to tak naprawdę zespół „Mazowsze”.  Nasza praca, przygoda na planie, pozostanie w naszej pamięci do końca życia. Będę opowiadać o niej wnukom i prawnukom.  Podskórnie czuliśmy podczas nagrań, że ten film odniesie sukces. Wszyscy doceniali atmosferę, jaką wprowadza „Mazowsze”, bo my jesteśmy jedną wielką rodziną,   jesteśmy wobec siebie ciepli i serdeczni, jesteśmy zgrani i kiedy trzeba, potrafimy sporo pracować i bardzo skupić się na osiągnięciu celu.  Bardzo miło wspominam współpracę z Joanną Kulig oraz z Agata Kuleszą. Joanna wykonała ogrom pracy. Nauczyła się tak wiele w ciągu kilku miesięcy, co naprawdę zasługuje na szacunek i podziw. To było dla niej z pewnością niełatwe zadanie. Przyjeżdżała do Otrębus i ćwiczyła, ćwiczyła, naprawdę się temu oddała – podkreśla Wioletta Milczuk, kierownik baletu zespołu „Mazowsze”.

Za przygotowanie taneczne Joanny Kulig, aktorki grającej z Tomaszem Kotem główne role, ze strony Zespołu odpowiadali artyści baletu Anna Paś oraz Piotr Zalipski.

Kiedy Aśka bywała zmęczona, traciła energię, mówiłem – Aśka! Nie bądź taka „sklapciała” i ona wtedy się śmiała i rozbawiona zaczynała tańczyć. Bardzo miło wspominam pracę na planie. Jak poszedłem do kina na premierę, to siedziałem, patrzyłem i patrzyłem. Dziwne zobaczyć siebie wystylizowanego na lata pięćdziesiąte, gdzie wyglądam jak mój dziadek – opowiada Piotr Zalipski.

Artyści „Mazowsza” na długo zapamiętają swoją przygodę na planie. Konsultantami ds. dyrygowania byli dyrektor Jacek Boniecki oraz kierownik chóru Mirosław Ziomek.

fotografie: Opus Film, fot. Łukasz Bąk

Zimna wojna to nie tylko najczęściej nagradzany film tego roku, ale obraz imponująco uniwersalny, doceniony już przez krytyków na całym świecie. To polski kandydat do Oskara. Trzymamy kciuki!

Najnowsze wpisy

Zostaw komentarz

Napisz do nas!

Jeśli chcesz nam coś powiedzieć zostaw nam wiadomość. Odpiszemy!

Nieczytelne? Zmień tekst. captcha txt

Zacznij pisać i wciśnij ENTER by wyszukać