Liczba ekogospodarstw w Polsce spada

 Kategorie: Ogólne

W dobie zwiększającej się koniunktury na ekologiczną żywność, w Polsce z roku na rok liczba gospodarstw ekologicznych spada. Jaka jest tego przyczyna?

O 2178 zmniejszyła się liczba gospodarstw ekologicznych na przełomie lat 2016 i 2017.  W szczytowym momencie, w 2012 roku w Polsce działało ich ponad 25 tysięcy, teraz jest ich około 22 tysięcy. Rolnictwo ekologiczne w Polsce uzyskało silny impuls rozwojowy po uruchomieniu systemu dotacyjnego. Szczególnie po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Teraz ekoproducenci muszą się odnaleźć w nowej sytuacji.

Wielu rolników zastanawia się teraz, czy kontynuować prowadzenie gospodarstw ekologicznych. Skończył się okres pięcioletniego wywiązywania się z tzw. OSN-ów. I każdy z nas musi teraz zadać sobie pytanie – co dalej. Ubywanie gospodarstw ekologicznych związane jest m.in. z przechodzeniem na emeryturę doświadczonych rolników i brakiem następców, rosnącą biurokracją w systemie rolnictwa ekologicznego, kończącymi się Programami Rozwoju Obszarów Wiejskich dla poszczególnych gospodarstw oraz trudnościami z uzyskaniem opłacalności przy niewielkiej skali produkcji. Trudno dziś zachęcić rolników do przechodzenia na rolnictwo ekologiczne, ponieważ rolnictwo konwencjonalne poszło w złym kierunku. Obecnie jest ono skoncentrowane przede wszystkim na poszukiwaniu jak największych zysków, bez względu na szkodliwe skutki dla środowiska i człowieka. Aby rolnictwo ekologiczne lepiej się rozwijało trzeba zmniejszyć biurokrację, poprawić realizację wszystkich programów rolno-środowiskowych, a przede wszystkim zapewnić stabilność przepisów – podkreśla Mieczysław Babalski, przewodniczący Kujawsko Pomorskiego Stowarzyszenia Producentów Ekologicznych EKOŁAN, rolnik ekologiczny od ponad 25 lat

Produkcja ekologiczna w Polsce, choć rozwija się dynamicznie, napotyka na szereg barier.

-By umożliwić dalszy rozwój tego sektora, konieczne jest wprowadzenie zmian systemowych nie tylko w polityce rolnej. Przemyślane wsparcie całej drogi żywności ekologicznej od pola do stołu przyniosłoby długookresowe korzyści nie tylko dla rolników, ale dla całego społeczeństwa – wskazuje dr Katarzyna Bańkowska, Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN. Wśród 17 celów zrównoważonego rozwoju ONZ znalazła się kwestia głodu, ale w tym samym punkcie jest sformułowanie „zrównoważone rolnictwo”. Są przecież różne sposoby walki z głodem, mniej lub bardziej przyjazne dla środowiska i zdrowia czy uzasadnione ekonomicznie. Aby wybór naszej drogi do wyżywienia wszystkich ludzi brał pod uwagę różne aspekty, konieczne jest zaangażowanie społeczne: od polityków, przez naukowców do rolników i konsumentów. Jedynie współpraca tych wszystkich grup i podniesienie ich świadomości, umożliwi zadbanie o to, byśmy, produkując żywność, chronili równocześnie biologiczne zasoby planety w taki sposób, by mogły one służyć przyszłym pokoleniom. To ważne również na szczeblu lokalnym. Badania naszego Instytutu potwierdzają, że lokalna współpraca może pobudzać rozwój produkcji ekologicznej. Z kolei powstanie wielu ekologicznych gospodarstw w jednym regionie ma nie tylko pozytywne efekty środowiskowe, ale zwiększa dynamikę rozwoju społeczno-gospodarczego, tworząc lokalne miejsca pracy. Dlatego ważne jest instytucjonalne wsparcie dla grup producenckich rolników ekologicznych – dodała.

Właśnie o takie wsparcie zabiegać będzie powstała niedawno w Polsce koalicja Żywa Ziemia, która grupuje organizacje, zajmujące się rolnictwem i dostępem do żywności. Jej celem jest kształtowanie polityki rolnej i żywnościowej w kierunku produkcji, dystrybucji i konsumpcji, które są sprawiedliwe społecznie i odpowiedzialne względem środowiska. Koalicja jest częścią europejskiego ruchu, działającego pod hasłem „Dobra Żywność Dobre Rolnictwo” („Good Food Good Farming”).

Między innymi o tym, jak zadbać o zrównoważony rozwój społeczny i ekologiczny obszarów wiejskich, dyskutowano podczas debaty „czy wiemy, co jemy i co jeść będziemy” dotyczącej polskiego rolnictwa i Wspólnej Polityki Rolnej, która odbyła się w Warszawie.

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Jan Krzysztof Ardanowski wyraził przekonanie, że polskie rolnictwo nie tylko może, ale powinno realizować wszystkie te zrównoważone postulaty.

Często w dyskusjach o rolnictwie jako miarę nowoczesności i postępu uważa się wzrost wydajności. Jednak musimy pamiętać, że ta produkcja musi być zrównoważona, musimy dbać o to, by nie pogarszać stanu środowiska i zapewnić stabilność systemu. Dlatego będziemy rozwijali rolnictwo zrównoważone. Polska żywność powinna być synonimem zdrowia i najwyższej jakości. Ważne jest także, aby produkcja żywności przestała być anonimowa, rolnicy natomiast nie mogą być najsłabszym ogniwem systemu. Chcemy więc wspierać różne formy organizowania się rolników: spółdzielczość, samorządność, a także sprzedaż bezpośrednią. Od trzech lat przywracamy rolnictwo i tereny wiejskie do głównego nurtu rozwoju kraju. Jestem przekonany, że ta gałąź gospodarki może stać się lokomotywą dalszego rozwoju – mówił Minister Ardanowski.

Dyrektor Departamentu Promocji i Jakości Żywności w MRiRW, Michał Rzytki podkreślił, że ważne jest kształtowanie świadomości konsumentów.

Ministerstwo Rolnictwa podejmuje szereg działań nakierowanych na zmianę struktury konsumpcji żywności w Polsce. Prowadzone są działania informacyjno-promocyjne dotyczące zarówno jakości związanej z pochodzeniem żywności kupowanej bezpośrednio od producentów rolnych, jak też żywności wytwarzanej w ramach określonych systemów jakości. Działania te są finansowane z budżetu Ministerstwa, Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, w ramach PROW 2014-2020 jak i ze środków funduszy promocji – poinformował Dyrektor Michał Rzytki.

Na debacie zwracano jednak także uwagę, że część procesów zachodzących na polskiej wsi odbija się niekorzystnie na społecznościach wiejskich. Opinię taką wyrażał m.in. przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Jarosław Sachajko.

Od 20 lat obserwujemy dramatyczny spadek liczby gospodarstw rodzinnych, prowadzący do wykluczenia społecznego tysięcy polskich rolników. Preferencje finansowe i regulacje prawne są korzystne dla dużych gospodarstw przemysłowych i zakładów przetwórczych oraz wielkich sieci handlowych. Z jednej strony mamy bardzo rozbudowane przepisy dotyczące bezpieczeństwa żywności. Z drugiej zaś dopuszcza się w uprawach ponad 2000 środków ochrony roślin szkodliwych dla środowiska i zdrowia rolników, a żywność przemysłowo przetworzona zawiera wiele niezdrowych substancji, zwłaszcza cukru. Prowadzi to m.in. do większej zachorowalności i otyłości, również wśród dzieci. To tylko część bolączek. Potrzebne są kompleksowe zmiany w kierunku bardziej ekologicznego rolnictwa i zdrowszego systemu żywienia – stwierdził Jarosław Sachajko.

Ewa Sufin-Jacquemart z Fundacji Strefa Zieleni, a zarazem aktywistka Koalicji Żywa Ziemia przyznała, że rewolucja, jaka dokonała się w polskim rolnictwie w tym stuleciu, przyniosła Polsce, podobnie jak innym krajom, tanią żywność i wyższe dochody wielu rolników. Równocześnie jednak przyniosła poważne koszty zewnętrzne.

Te koszty to zatrucie środowiska pestycydami, zanieczyszczenie wód gruntowych nawozami azotowymi, niebezpieczne wyjaławianie gleb i pogłębianie zmian klimatu, a także eutrofizacja czyli przeżyźnienie rzek i morza Bałtyckiego, które prowadzi do powstawania stref beztlenowych i wymierania ryb. Globalne korporacje agrobiznesowe zawładnęły nasionami i coraz bardziej zubażają różnorodność biologiczną naszych pól, a uprzemysłowienie hodowli zwierząt, powodujące ich wielkie cierpienie, też skutkuje skażeniem środowiska. Niezwykle ważne jest jednak, że istnieje alternatywa. Naukowcy i rolnicy udowodnili, że możemy zmienić model rolnictwa na agroekologię, przyjazną środowisku i ludziom, bez szkody dla wyżywienia mieszkańców, a nawet z radykalną poprawą jakości żywienia. Potrzebna jest tylko wola polityczna na szczeblu unijnym i krajowym, aby dokonać koniecznej transformacji. Ważny jest też nacisk ze strony obywateli, aby ten proces przyspieszyć” – mówiła Ewa Sufin-Jacquemart.

Istotną barierą rozwoju rolnictwa ekologicznego w warunkach polskich jest ograniczone jeszcze zapotrzebowanie na krajowym rynku na wysokiej jakości ekologiczne produkty rolno-spożywcze. Znacznie poważniejszą barierą jest także niedostateczne w stosunku do potrzeb rolników i rynku rozwinięcie przetwórstwa ekologicznego w Polsce. W praktyce nie jesteśmy jeszcze w stanie zagospodarować wytwarzanych w kraju surowców ekologicznych. Dość powszechnym zjawiskiem jest eksport surowców ekologicznych i ich powrót do Polski w formie przetworzonej z zagraniczną etykietą. Interesem i szansą rolników ekologicznych jest więc rozwój przetwórstwa rodzimego.

Najnowsze wpisy

Zostaw komentarz

Napisz do nas!

Jeśli chcesz nam coś powiedzieć zostaw nam wiadomość. Odpiszemy!

Nieczytelne? Zmień tekst. captcha txt

Zacznij pisać i wciśnij ENTER by wyszukać